Przedimek a (przed samogłoską w wymowie an) stawiasz, gdy rzecz jest jedną z wielu, a rozmówca jeszcze nie wie, o którą chodzi. The stawiasz, gdy oboje wiecie, o który egzemplarz chodzi. Brak przedimka oznacza rzeczy w ogóle. Polak robi dokładnie to samo rozróżnienie, tylko szykiem zdania i słowami jakiś oraz ten.
Porównaj dwa polskie zdania: Na stole leży książka i Książka leży na stole. W pierwszym książka jest nowa, słuchacz dowiaduje się o niej dopiero teraz. W drugim już wie, o którą chodzi. Po polsku informacja nowa ląduje na końcu zdania, a znana na początku. Angielski nie może tak przestawiać wyrazów, bo szyk wyznacza u niego, kto jest podmiotem, więc to samo przekazuje przedimkiem: There is a book on the table oraz The book is on the table.
Druga podpowiedź siedzi w polskich zaimkach. Jeśli po polsku mógłbyś powiedzieć jakiś, jakaś, jakieś, po angielsku prawie na pewno będzie a: Dzwonił jakiś pan to A man called. Jeśli pasuje ten, ta, to bez wskazywania palcem, będzie the: Ten pan, który dzwonił, przyszedł to The man who called is here. Uwaga: polskie ten jest mocniejsze niż the, więc angielski używa the znacznie częściej, niż Ty używasz słowa ten.
| Pytanie | Jeśli tak | Przykład |
|---|---|---|
| Czy to rzeczownik policzalny w liczbie pojedynczej? | Musi mieć coś przed sobą: a, the, my, this | I have a car. Nie: I have car. |
| Czy rozmówca wie, który to egzemplarz? | the | Can you close the window? |
| Czy mówisz o czymś w ogóle, w liczbie mnogiej albo o rzeczy niepoliczalnej? | bez przedimka | Cats are clever. Coffee keeps me awake. |
Pierwsze pytanie jest najważniejsze, bo to tu Polacy tracą najwięcej. Po polsku Mam samochód jest pełnym zdaniem. Po angielsku I have car brzmi jak telegram. Policzalny rzeczownik w liczbie pojedynczej prawie nigdy nie stoi sam.
Polska pisownia jest prawie fonetyczna, więc odruchowo patrzysz na pierwszą literę. W angielskim liczy się pierwszy dźwięk. Stąd an hour i an honest answer, bo h jest nieme, ale a university i a European city, bo te słowa zaczynają się od dźwięku jak w polskim ju. Tak samo a one-way ticket, bo one zaczyna się od dźwięku w. Skróty czytane literami idą za wymową pierwszej litery: an MBA, an FBI agent, ale a UN report.
Po polsku zawód stoi w narzędniku i nic więcej nie potrzebuje: Jestem inżynierem. Po angielsku zawód w liczbie pojedynczej dostaje przedimek: I'm an engineer, She's a nurse. To jeden z najczęstszych polskich błędów na rozmowach o pracę.
Wykrzyknienia z jaki też go wymagają: Jaki piękny dzień! to What a beautiful day!, ale z niepoliczalnym rzeczownikiem przedimek znika: What nice weather! W wyrażeniach częstotliwości, prędkości i ułamkach a zastępuje polskie w lub na: dwa razy w tygodniu to twice a week, pół godziny to half an hour, sto kilometrów na godzinę to a hundred kilometers an hour.
Kiedy ktoś już nauczy się, że przedimki istnieją, często zaczyna wstawiać the wszędzie. Najczęstsze miejsca nadmiarowego the:
Najbardziej przewidywalne miejsca to stopień najwyższy i liczebniki porządkowe, bo polskie najlepszy i pierwszy nie dają żadnego sygnału: the best restaurant in town, the first time, the second floor. Do tego the same, nigdy samo same, rzeczy jedyne w swoim rodzaju, takie jak the sun i the internet, oraz instrumenty: She plays the piano. Sport idzie bez przedimka: He plays tennis. Utarte zwroty trzeba po prostu zapamiętać: go to the cinema, listen to the radio, ale watch TV.
Przedimków nie da się wykuć z tabeli, bo decyzja zapada w ułamku sekundy, w trakcie mówienia. Najszybciej utrwala się je w krótkich, prawdziwych sytuacjach: opowiedz na głos, co zamówiłeś w kawiarni i jak smakowało, a potem posłuchaj, czy za drugim razem powiedziałeś the coffee. Można to ćwiczyć także w rozmowie z tutorką w PollyStop, która wyłapie brakujące a.
Zwykle zrozumieją, ale zdanie bez przedimków brzmi od razu obco, a czasem zmienia sens. I like the music to ta konkretna muzyka, którą słychać, a I like music to muzyka w ogóle. W pracy i na egzaminie brakujące a przed zawodem czy rzeczownikiem policzalnym jest jednym z najbardziej zauważalnych śladów polszczyzny.
Pierwsza wzmianka zwykle dostaje a, ale nie zawsze. Jeśli rzecz jest jedyna w sytuacji, która jest oczywista dla obu stron, od razu mówisz the: Where is the bathroom? w czyimś mieszkaniu albo Can you pass the salt? przy stole. Liczy się to, czy rozmówca wie, o który egzemplarz chodzi, a nie to, czy słowo już padło.
Bo o wyborze między a i an decyduje pierwszy dźwięk, a nie litera. W hour litera h jest niema, więc słowo zaczyna się od samogłoski. University zaczyna się od dźwięku jak polskie ju, który zachowuje się jak spółgłoska, dlatego stoi przed nim a.
Przed większością nie: Poland, France, Japan. The pojawia się przed nazwami w liczbie mnogiej i takimi, które zawierają rzeczownik pospolity, na przykład the Netherlands, the Philippines, the United States czy the Czech Republic.